dodano: 2008-12-05, liczba odsłon:
860
List redaktora
„Daj nam obiecanego Ducha Świętego,
Chcemy kolejnej Pięćdziesiątnicy,
Ześlij ogień!”
Słowa tej starej pieśni Armii Zbawienia wyrażają tęsknotę, która powinna być udziałem każdego pokolenia Ludu Bożego. Nie ma bowiem żadnej alternatywy dla Pięćdziesiątnicy. Jej doświadczanie nie jest tylko jedną z możliwości do wyboru. Ono jest konieczne.
Żyjąc w czasach ostatecznych obserwujemy, że zgodnie z zapowiedziami, jakie znajdujemy w Bożym Słowie nadeszły trudne czasy i nastąpił olbrzymi wzrost niemoralności (2 Tm 3,1-4). Ludzie nie chcą słuchać prawdy (2 Tm 4,4), dlatego Bóg wydaje ich na łup ich własnych pożądliwości, nieczystości i namiętności (Rz 1,24.26). Będąc tego świadkami, nie możemy zlekceważyć nakazu Pana Jezusa Chrystusa: Oczekujcie obietnicy Ojca (Dz 1,4). Po pierwsze, byłoby to nieposłuszeństwem wobec Słowa Bożego, a po drugie, brak doświadczenia Pięćdziesiątnicy sprawia, że nasze świadectwo o Panu Jezusie Chrystusie pozbawione jest odwagi i mocy (Dz 1,8).
Zbawiciel wskazał najlepszy i jedyny sposób na efektywną służbę, gdy powiedział uczniom: Pozostańcie w mieście aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości (Łk 24,49). Oni musieli przeżyć Pięćdziesiątnicę, aby z osób bojaźliwych i tchórzliwych stać się pełnymi Ducha Świętego niezachwianymi świadkami wiary i z odwagą głosić Ewangelię o Jezusie Chrystusie.
Współcześnie bardzo często obmyśla się nowe metody, tworzy strategiczne plany i powołuje organizacje, które mają na celu rozwój Kościoła. Co ciekawe ten trend ma tendencję do nie zauważania jednostki lub wrzucania jej do jakiejś sprawnie działającej maszyny. Jednakże Bożą metodą jest używać człowieka. Podczas gdy Kościół szuka odpowiednich metod, Bóg wciąż szuka odpowiednich ludzi, tj. takich, którzy gotowi są zapłacić cenę za Pięćdziesiątnicę i wołają o nią z gorliwością wdowy (Łk 18,1-8).
Kościół nie potrzebuje nowych programów, strategii, planów, metod, gdyż bez Ducha Świętego to wszystko tworzy jedynie krainę wyschłych kości (Ez 37,1-14). Jeśli Lud Boży nie doświadcza mocy Bożej to musi uświadomić sobie, że potrzebuje ożywczego tchnienia, by odważnie powstać i w zdyscyplinowaniu oraz posłuszeństwie wiernie trwać wypełniając swoje powołanie.
Kościołem są ludzie, w których mieszka Duch Święty. Dlatego niezbędne są nie metody, lecz ludzie pełni Ducha Świętego, których Bóg może używać według swojej woli (Ps 143,10). Duch Święty nie przepływa przez metody, lecz przez ludzi. Nie zstępuje na metody, lecz na ludzi. Nie namaszcza metod, lecz ludzi. Jakich ludzi? Takich, którzy oczekują Go w górnej izbie (Dz 1,12-14).
W dzisiejszych czasach dynamicznego rozwoju technologicznego nikt nie lubi czekać. Wokół słyszy się tylko wezwania do działania. Jednakże wbrew temu, co chcieliby niektórzy, przebudzenie nie jest wynikiem ludzkich działań i żaden człowiek nie może podpisać się pod nim swoim nazwiskiem. Przebudzenie jest dziełem Bożym... gdy używa On ludzi, którzy wołali w modlitwie o rozdarcie niebios (Iz 64,1-4). Hudson Taylor, wielki misjonarz Chin powiedział: „Widziałem osoby pracujące bez modlitwy, choć nie widziałem, aby coś dobrego z tego powstało. Nigdy jednak nie widziałem człowieka, który się modli i nie pracuje”. Nie można prawdziwie modlić się i zarazem nie pragnąć poznawać Słowa Bożego. Jednak jest wielu, którzy studiują Biblię, ale nigdy do poznania prawdy nie dochodzą. Próbując poznać Boga uczynili z Niego wyłącznie przedmiot akademickich rozważań zapominając, że wiedza o kimś nie jest równoznaczna ze znajomością tej osoby.
Największą potrzebą współczesnego świata są ludzie pełni Ducha Świętego. Jego wylanie w dzień Pięćdziesiątnicy nie było wyjątkowe przez to, że jedyne, lecz dlatego, że było pierwsze (Jl 3,1). To przeżycie jest konieczne, ale wiąże się z ceną, jaką trzeba zapłacić. Albowiem najpierw jest krzyż, a dopiero później Pięćdziesiątnica. Czy chcemy zapłacić tę cenę? A może raczej powinniśmy zadać pytanie, czy możemy sobie pozwolić, aby jej nie zapłacić?
Jako społeczność seminaryjna chcemy, aby każdy, kto kończy studia w Seminarium uzyskał jak najlepsze zrozumienie Bożego Słowa, które jest niezbędne do podjęcia służby na niwie Pańskiej. Jednak głowa pełna wiedzy, to nie wszystko. Zależy nam na tym, aby ten czas obfitował w doświadczenie pełni i mocy Ducha Świętego, aby każdy absolwent Seminarium płonął ogniem Pięćdziesiątnicy i rozpalał go wszędzie tam, gdzie Bóg go pośle.
Pragniemy doświadczać Pięćdziesiątnicy, ale nie sami. Jako jeden z członków Ciała, jakim jest Kościół, pragniemy dzielić się tym, co mamy z innymi. Stąd nowy tytuł Czasopisma WST. Dotychczasowy „Wyborna.pl” (przyp. siedziba Seminarium znajduje się przy ul. Wybornej 20), został zastąpiony przez „PENTEKOSTE” (gr. penthkosth), co oznacza: Pięćdziesiątnica. Modlitwą naszą jest, aby to czasopismo było jednym z narzędzi w ręku Boga, w celu rozpalania Jego ognia w sercach wierzących.
Drogi Czytelniku,
Życzę Tobie, aby lektura tego periodyku była ciekawą, pomocną i budującą Twoje życie przygodą.
Redaktor naczelny
Kamil Hałambiec